Wołowy stek: mięso ze starej krowy na Twoim talerzu

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła (26 października 2015 roku), że wędliny, a także prawdopodobnie czerwone mięso są rakotwórcze!

Ten komunikat spowodował natychmiastowy spadek sprzedaży wyrobów mięsnych o 5%2, a ja sam powiedziałem sobie: „Dość!”

Nie ma co się dziwić, że czerwone mięso i wędliny są najprawdopodobniej rakotwórcze. Wszyscy przecież znamy podejrzane praktyki rozpowszechnione w przemyśle spożywczym.


Mam tu na myśli praktyki sprzeczne z naturą, ponieważ metody stosowane w hodowli i karmieniu zwierząt są niezgodne z jakimikolwiek prawami biologicznymi czy fizycznymi, a także moralnością i zdrowym rozsądkiem.
Chore już w hodowli zwierzęta trafiają chore na nasze talerze. Nic dziwnego, że 50 lat spożywania takiego mięsa podnosi ryzyko zachorowania na raka.
To aż nieprawdopodobne, że muszę o tym pisać, ale zdaje się, że straciliśmy podstawowe poczucie rzeczywistości:
Nie mamy pojęcia, czym żywiły się ani jak żyły zwierzęta, które teraz hodujemy, zanim nastąpiła industrializacja. A mimo to wiele ludzi je mięso każdego dnia!
Zero wymagań
Skandal dotyczący mączki zwierzęcej nie zakończył się dlatego, że ludzie zdali sobie sprawę, że karmienie krów zmielonymi na proszek starymi resztkami tuszy wołowej to coś strasznego.
Skończył się dlatego, że mączka mięsno-kostna była otrzymywana z chorych krów.
I to nie chorych na pierwszą lepszą chorobę. To nie było przeziębienie czy grypa!
Te krowy były zarażone prionami choroby Creutzfeldta-Jakoba (chorobą wściekłych krów). Tym sposobem zarażona tym, czym jest karmiona, trzoda może przenieść tę straszną chorobę na człowieka!
Rakotwórcza mączka zwierzęca
Czerwone mięso może powodować nowotwory, to fakt, ale z pewnością byłoby inaczej, gdyby trzoda, której mięso zjadamy, była hodowana w naturalny sposób i odpowiednio karmiona.
W normalnych warunkach krowy powinny jeść tylko trawę i pędy, a zimą siano, a nie kukurydzę, wytłoki sojowe czy granulki, które zwiększają ich masę. Krowy nie powinny przyjmować antybiotyków czy hormonów, które przyspieszają ich wzrost.
Rzadkie okazy wołowe, które karmi się tylko i wyłącznie trawą i sianem, producenci mięsa określają mianem „cielęciny”. Jest to sympatyczna i nieco pocieszna nazwa.
Cielęcina niemalże nigdy nie trafia do naszych supermarketów ani do sklepów mięsnych w centrum miasta. Jedzą ją głównie hodowcy i ich rodziny. Warto wiedzieć, że wielu z nich za nic w świecie nie sięgnęłoby po mięso pochodzące z reszty hodowli. Podobnie jak większość rolników, którzy na swoje potrzebny uprawiają ekologiczne warzywa w oddzielnym ogródku.
Jestem w stanie ich zrozumieć. Poniżej podaję kilka przykładów nadużyć dotyczących hodowli zwierząt.
Okres tuczenia
Krowy przeznaczone do uboju cierpią najbardziej:

  • ogranicza się ich możliwość ruchu, bo aktywność fizyczna mogłaby powodować zmniejszenie masy ciała;
  • podaje się im hormony wzrostu, aby zyskać na czasie;
  • karmi się je nieustannie kukurydzą, soją, a nawet cukierkami, aby jak najszybciej nabrały masy.

Gumy, lizaki, pianki cukrowe, kawałki cukierków i czekolady w paszy dla krów…
Amerykańscy hodowcy włączyli do diety krów wyroby cukiernicze, ponieważ są one tańsze niż genetyczne modyfikowana kukurydza. W ten sposób zmniejszają koszty, a tym samym oferują konsumentom tańsze produkty, które nie mają nic wspólnego ze zdrową żywnością…
Otyłe i chore krowy
Biorąc pod uwagę finanse, bardziej opłaca się hodować tłuste niż umięśnione krowy, a to nie pozostaje bez wpływu na jakość mięsa. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Dakocie Północnej pozwoliły stwierdzić, że:

  • Mięso krowy karmionej trawą (cielęcina) ma tylko 4 razy większą zawartość kwasów omega-6 niż omega-3.
  • A mięso krowy karmionej zbożem ma aż 21 razy większą zawartość kwasów omega-6 niż omega-3.

Dietetyk Thierry Souccar wyjaśnia, że nasi przodkowie wiodący zbieracko-łowiecki tryb życia mieli taki sam poziom kwasów omega-6 co omega-3 w organizmie – proporcja 1:1, czyli proporcja optymalna dla zdrowia.
W dzisiejszych czasach dieta charakteryzuje się ogromnym brakiem równowagi pomiędzy poziomem kwasów omega-6 a omega-3. W przypadku krajów zachodnich jest to 16–20 razy więcej omega-6 niż omega-3.
Myśląc realistycznie, powinniśmy dążyć do proporcji, w której jest maksymalnie 4–5 razy więcej kwasów omega-6 niż omega-3, wzorując się na ludziach mieszkających na Grenlandii.
Dlatego też ogólnie zaleca się ograniczenie spożywania kwasów omega-6 na rzecz kwasów omega-3, co z kolei oznacza zmniejszenie spożycia wołowiny pochodzącej z konwencjonalnych ośrodków produkcji.
Okres tuczenia również wywołuje choroby u krów, co tłumaczy, dlaczego podaje się im wysokie dawki antybiotyków.
Droga do rzeźni
W imię oszczędności rzeźnie stały się ogromnymi ośrodkami. Często zabija się tam zwierzęta hodowane na farmach położonych setki kilometrów dalej, a nawet w innych krajach.
W związku z tym zwierzęta muszą odbyć wielodniową podróż, często nie dostając w jej trakcie nic do jedzenia czy picia3. Czy pada śnieg, deszcz czy dokucza nieznośny upał, zwierzęta tkwią w przymocowanych do ciężarówki klatkach, smagane wiatrem i otoczone hałasem autostrad.
Nie muszę mówić, jak zmęczone i zestresowane są te zwierzęta po dotarciu do celu, nie wspominając o ranach, jakie mogły odnieść w trakcie podróży.
Ten stek był z mięsa starej krowy!
W 80% przypadków to, co w sklepach sprzedaje się jako wołowinę, jest po prostu starym krowim mięsem ze zwierzęcia, które nie dawało już mleka, więc zostało utuczone i ubite.
Dla hodowców różnica w dochodzie jest niewielka: za kilogram mięsa z krowy mięsnej w wieku odpowiednim do dawania mleka hodowca dostaje o kilka złotych więcej w porównaniu do mięsa z krowy rasy mlecznej, która przestała dawać mleko i została utuczona i ubita.
Po pokrojeniu mięsa na kawałki odpowiedzialne za ubój osoby nie kłopoczą się, żeby oznakować odpowiednio poszczególne rasy i często sprzedają mięso za jednakową (wyższą) cenę. O takie nadużycia nietrudno, gdyż kontrole nie są regularne, a konsument nie zdaje sobie z tego sprawy.
Jedynie hodowcy zwracają uwagę na tego typu praktyki, ale nikt ich nie słucha.
„Wołowina” to mgliste określenie
Ten, kto myśli, że opisane powyżej praktyki mają sporadyczny charakter, jest w wielkim błędzie.
Kiedy kupujesz mięso mielone, a etykieta mówi wyraźnie „wołowina”, to niekoniecznie znaczy, że masz w ręku świeżo ubitą tuszę.
Istnieje większe prawdopodobieństwo, że to mięso pochodzi od krowy, która była już za stara, aby mieć młode i dawać mleko.
W rzeczywistości statystki pokazują, że większość spożywanej wołowiny pochodzi od zwierząt płci żeńskiej.
Gérard You z Instytutu hodowli wyjaśnia na przykładzie francuskiego runku: „Specyfika rynku polega na tym, że ludzie wybierają mięso ciemniejsze i bardziej czerwone niż mięso młodych krów”4.
Nazwa „wołowina” odnosi się do wszystkich ras bydła: mlecznych, mięsnych, krów mamek, także ras mieszanych (krowy mleczne o „korzystnych walorach ubojowych”).
Steki, które kurczą się przy pieczeniu
Według tradycyjnych przepisów wołowinę przechowywało się najpierw przez 21 dni w zimnym pomieszczeniu. Podczas tego procesu mięso wytracało 30–40% swojej wagi przez utratę wody i dzięki temu stawało się jędrne i delikatne po upieczeniu. Co więcej zewnętrzna warstwa brązowiała pod wpływem utleniania. Trzeba ją było usunąć nożem, co powodowało dalsze zmniejszenie masy steku.
Stąd też duża różnica w cenie za kilogram pomiędzy mięsem tanim a mięsem, które „dojrzewało” w tradycyjny sposób.
Dziś większość konsumentów krzywi się na myśl, że mieliby oni jeść „starą” wołowinę i sięga po bardzo świeże sztuki, co doskonale wpisuje się w sposób funkcjonowania rzeźni przemysłowych, które sprzedają sztuki napompowane wodą, bo szkoda im czasu na starzenie mięsa. Takie mięso jest faktycznie tańsze, ale po upieczeniu kurczy się tak bardzo, że oszczędność na produkcie okazuje się fikcją.
Mam marzenie polegające na stworzeniu spółdzielni skupiającej przedsiębiorców, którzy wspieraliby hodowców cielęciny. Najstarsi członkowie mieliby okazję znów zaznać naturalnego smaku mięsa, jakie jedli za młodu, a młodzi poznaliby, co to znaczy dobre mięso.
Osoby kupujące w supermarketach zorientowałyby się, że stek stekowi nierówny. Byłby to początek prawdziwej rewolucji, a zarazem pierwszy krok w kierunku hodowli pełnej szacunku do zwierząt.
Dzięki takim działaniom WHO mogłaby wymazać czerwone mięso z listy produktów rakotwórczych.
Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis
PS Nie mogłem się oprzeć napisaniu paru słów na temat posiłków z kurczaka.
Aż ciężko uwierzyć, że sprzedawcom udało się przekonać konsumentów, że gwarancją jakości jest kurczak „karmiony zbożem” lub „karmiony kukurydzą”, którego mięso jest tak żółte, że wydaje się nienaturalne…
W rzeczywistości to „zboże” to rośliny hodowlane, po które kury nigdy nie sięgnęłyby w warunkach naturalnych.
Każdy wie, że kurczak to ptak, który żywi się robakami, ślimakami, małymi insektami, trawą, korzonkami czy drobnymi zbożami.
Kurczaki są zatem wszystkożerne.
Tylko te kurczaki, które znajdują pożywienie w naturalny sposób, to jest dziobiąc i dłubiąc w ziemi, stanowią źródło zdrowego i smacznego mięsa o odpowiedniej zawartości kwasów tłuszczowych, aminokwasów (białek) i innych składników odżywczych.
Jeśli ludzie nie mają nic przeciwko zapłaceniu paru groszy więcej za kurczaka karmionego zbożem, to robią to tylko dlatego, że postrzegają to jako gwarancję: gwarancję, że kurczak nie był karmiony mączką zwierzęcą.
Konkluzja jest taka, że konsument ma kontrolę nad popytem i powinien z tego skorzystać…

Jak dobrze korzystać z rozwiązań ukrytych w naturze? Sięgnij po dobroczynne działanie roślin!
Przygotowaliśmy dla Ciebie publikację, w której co miesiąc otrzymasz wiele przepisów i porad, jak samodzielnie sporządzać skuteczne napary, okłady i maści, a także smaczne potrawy.
Poznasz mieszanki olejków roślinnych, ziół i zestawów roślin korzystnych dla Twojego zdrowia.
Uwaga! Już tylko przez 2 dni czeka na Ciebie Specjalna Oferta Powitalna.
Sprawdź teraz

Źródła:
1) IARC Monographs evaluate consumption of red meat
and processed meat.
https://www.icppc.pl/wp-content/uploads/2016/06/pr240_E-508.pdf
2) Après la mise en garde de l’OMS, les ventes de charcuterie plongent.
http://www.lefigaro.fr/conso/2015/11/26/05007-20151126ARTFIG00237-
apres-la-mise-en-garde-de-l-oms-les-ventes-de-charcuterie-plongent.php
3) Cow Transport and Slaughter.
http://www.peta.org/issues/animals-
used-for-food/factory-farming/cows/cow-transport-slaughter/
4) La viande de bœuf dans votre assiette ? De la vieille vache…
http://www.lemonde.fr/planete/article/2013/02/28/la-viande-de-boeuf-
dans-votre-assiette-de-la-vieille-vache_1839589_3244.html