Stanowcze „nie” dla żywności transgenicznej i modyfikacji genetycznych w rolnictwie

Środowisko przyrodnicze Polski cechuje niezwykła różnorodność, a zarazem podatność ekosystemów na degradację. W różnego rodzaju analizach zwraca się uwagę na konieczność zachowania bezpieczeństwa żywności, ochronę różnorodności biologicznej w środowisku naturalnym i rolnictwie oraz wykorzystanie bogatego dorobku kultury rolnej w rozwoju obszarów wiejskich i promocji regionów. Działania te są szczególnie ważne na południu Polski, gdzie obszary użytkowane rolniczo zachowały w dużej części swoje walory półnaturalne.

W strukturze obszarowej polskiego rolnictwa dominuje model małego lub średniego gospodarstwa rodzinnego, sprzyjającego zachowaniu wartości przyrodniczych i kulturowych. Powszechnie uważa się, że szansą rozwoju takich gospodarstw jest głównie produkcja ekologiczna. Przyjęcie technologii GMO niesie za sobą ryzyko zniszczenia tradycyjnego modelu rolnictwa opartego na względnej wolności producentów w wyborze różnych gatunków roślin uprawnych i stosowanych technologii.

Wprowadzenie rygorystycznych unormowań prawnych (patentowanie odmian roślin) i zastosowanie technologii terminatora (nasiona dające nieżywotne rośliny potomne) doprowadzi do zdominowania rynku przez duże koncerny biotechnologiczne (globalizacja) i spowoduje ucieczkę zysków do ich siedzib oddalonych od społecznych i ekonomicznych skutków zastosowania GMO. W konsekwencji skażeń genetycznych (przepylenia odmian tradycyjnych pyłkiem roślin transgenicznych) i uprzemysłowienia produkcji żywności (nadmiernej intensyfikacji biotechnologicznej i chemicznej) dojdzie do zniszczenia rolnictwa tradycyjnego (zwłaszcza ekologicznego) i upadku małych gospodarstw rolnych. Po wprowadzeniu GMO do środowiska Polską wieś nękać mogą poważne problemy związane z bezrobociem i wyludnianiem się obszarów typowo rolniczych.

W dokumentach strategicznych poszczególnych województw (strategie rozwoju, programy ochrony środowiska) znalazły się zapisy mówiące o tym, że dziedzictwo kultury rolnej winno służyć zachowaniu tradycji, być czynnikiem stabilizującym bezpieczeństwo żywności i pozostawać aktywnym elementem budowania atrakcyjności turystycznej regionów. Zwraca się ponadto uwagę na potrzebę zachowania i ochrony zróżnicowania krajobrazu kulturowego, umacnianie tradycyjnych form działalności gospodarczej oraz identyfikację wsi z produktami regionalnymi. Jednocześnie mówi się o konieczności aktywnej ochrony przed zagrożeniami wynikającymi z produkcji żywności modyfikowanej genetycznie i potrzebie ścisłego nadzoru nad wprowadzaniem roślin genetycznie zmodyfikowanych do środowiska przyrodniczego.

Podbudową do przyjętych przez sejmiki wojewódzkie dokumentów były analizy naukowe, w których padały stwierdzenia o konieczności skutecznego przeciwdziałania wprowadzaniu gatunków, które mogą zagrażać integralności naturalnych ekosystemów oraz siedlisk i stanowić zagrożenie dla gatunków rodzimych. We wnioskach tych opracowań znalazły się sugestie dotyczące potrzeby zachowania tradycyjnych praktyk gospodarczych na terenach przyrodniczo cennych, konieczności monitorowania sytuacji w zakresie „szczelności” przyjętych rozwiązań prawno organizacyjnych dotyczących zezwoleń na uprawę roślin GMO i obrotu produktami genetycznie zmodyfikowanymi oraz potrzebie wspierania rynkowej konkurencyjności produktów i usług przyjaznych dla środowiska naturalnego.

Kierując się powyższymi priorytetami sejmiki wojewódzkie zwróciły się już w 2004 r. do Ministra Środowiska oraz Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z apelem
w sprawie ogłoszenia obszarów poszczególnych województw za strefy wolne od upraw organizmów roślinnych zmodyfikowanych genetycznie (stanowiska, apele, rezolucje).
Podjęte wówczas działania miały na celu ochronę środowiska przyrodniczego i kulturowego przed wpływem roślin transgenicznych oraz konieczność zachowania rodzimej kultury rolnej.

U podstaw przyjętych stanowisk legło przeświadczenie, że nie jest możliwe pogodzenie rolnictwa zrównoważonego z rolnictwem bazującym na organizmach transgenicznych. Samorządy regionalne uznały tym samym, że przy rosnącym popycie na żywność tradycyjną Polska może być znaczącym producentem tego typu żywności, zaś uprawa roślin genetycznie zmodyfikowanych może nie tylko spowodować brak zainteresowania żywnością pochodzenia krajowego, ale także zniweczyć wysiłki podejmowane dla rozwoju produktów najwyższej jakości oferowanych przez gospodarstwa integrowane i ekologiczne. W przytoczonych dokumentach programowych padały stwierdzenia, że rolnictwo ekologiczne jest ważnym narzędziem w strategii integracji warunków środowiska naturalnego ze środowiskiem gospodarczym.

Warto zauważyć, że w Polsce następuje systematyczny wzrost liczby i powierzchni gospodarstw ekologicznych. Podstawą ich rozwoju są bogate zasoby dziedzictwa kultury rolnej i tradycji przetwórczych, które otwierają szerokie możliwości eksportu żywności ekologicznej na rynek wewnętrzny i zewnętrzny. Należy dodać, że w gospodarstwach ekologicznych obowiązuje zakaz stosowania organizmów genetycznie zmodyfikowanych, a każde przypylenie odmian tradycyjnych pyłkiem GMO traktowane jest jako skażenie produktu i łączy się z zagrożeniem utraty rynków zbytu i zaufania dotychczasowych odbiorców. W interesie polskiego rolnictwa leży więc ochrona jego najbardziej prestiżowego sektora rynku, którą stanowi produkcja tradycyjna i ekologiczna.

W przytoczonych dokumentach strategicznych podkreśla się ponadto, że wysoka jakość środowiska przyrodniczego Polski winna stanowić przewagę konkurencyjną, na bazie której budowana będzie polityka rozwoju społeczno–gospodarczego poszczególnych województw. W ślad za dokumentami strategicznymi opracowanymi na poziomie regionalnym również na poziomie lokalnym liczne starostwa i gminy wyraziły wolę utworzenia stref wolnych od GMO.

Badania upraw transgenicznychprowadzone zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie dowiodły, że wieloletnie prowadzenie takich upraw prowadzi do silnej presji selekcyjnej powodującej uodparnianie się chwastów i owadów roślinożernych. Ekologiczna adaptacja chwastów odpornych na Roundup (preparat stosowany w technologii uprawy roślin GMO) dokonuje się już po trzech latach uprawy i skutkuje wzrostem dawek herbicydów. W agrocenozach na których uprawia się rośliny GMO następuje ograniczenie populacji motyli i innych bezkręgowców oraz ptaków odżywiających się nasionami. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Weterynarii w Wiedniu pokazały dobitnie, że karmienie myszy doświadczalnych genetycznie modyfikowaną kukurydzą skutkuje niższą płodnością i mniejszą masa ciała, tym samym udowodniono, że istnieje bezpośrednia zależność między spadkiem płodności, a dietą.

Organizmy transgeniczne z punktu widzenia prawa są tworami biologicznymi, które podlegają ochronie patentowej. W zakresie odmian uprawnych GMO patentowanie dotyczy wszystkich podstawowych składników odmiany tj. transgenu, sposobu jego wprowadzenia do rośliny oraz nowego układu biologicznego. Ostatni element ochrony jest powodem poważnego formalnego międzynarodowego sporu o prawną ochronę bioróżnorodności i praw wszystkich państw oraz poszczególnych osób do korzystania z naturalnych tworów przyrody. W Europie nie patentuje się odmian roślin i ras zwierząt gospodarskich, a także tradycyjnych metod tworzenia nowych odmian i ras. W przypadku objęcia ochroną organizmów transgenicznych staje się oczywiste, że patentowanie przez koncerny biotechnologiczne także tradycyjnych odmian i ras, będących nośnikami genów dla odmian GMO, uniemożliwi swobodny dostęp do tradycyjnego materiału rozmnożeniowego wszystkim rolnikom korzystającym ze starych odmian i ras stanowiących dziedzictwo kultury rolnej przodków.

W prowadzonych dyskusjach na temat przyszłości polskiego rolnictwa czasem padają stwierdzenia, że otwarcie się na modyfikacje genetyczne w rolnictwie zwiększy rynek pracy. Należy zauważyć, że owszem – dojdzie do wzrostu zatrudnienia, ale jedynie w administracji i służbach kontrolnych odpowiedzialnych za monitorowanie GMO. Ograniczy za to rynek pracy w sektorze produkcji. Ogrom zadań wynikających z ustaw dotyczących GMO wskazuje, że potrzebny będzie rozbudowany systemy kontrolny. Koszty jakie będzie musiał udźwignąć budżet państwa i jakie poniosą samorządy terytorialne związane będą z koniecznością utrzymania nie tylko odpowiednich służb, ale i wymogiem przebadania corocznie kilkaset tysięcy próbek materiału roślinnego i zwierzęcego. Zgodnie z cennikiem urzędowym koszt analizy pojedynczej próby wynosi obecnie 1350 zł. Jeśli dodamy do tej kwoty koszty pobrania próby (materiałowe i rzeczowe) to łączny koszt pojedynczej próby wyniesie 1540 zł. W tym miejscu należy zadać pytanie, czy Rząd Polski uwzględnił ten rodzaj kosztów w budżecie państwa na 2011 i czy obecnie nie ma pilniejszych wydatków, które finansować będą podatnicy?

Przeprowadzone analizy wskazują, że wprowadzenie do agrocenozy odmian roślin genetycznie zmodyfikowanych obniży dochody przeważającej części gospodarstw, a duża liczba producentów utraci poczucie ekonomicznej stabilizacji. Korzyści ekonomiczne z wprowadzenia nowych technologii mogą odczuć jedynie gospodarstwa największe, produkujące metodami intensywnymi, o powierzchni kilkudziesięciu ha. Niewątpliwie stracą na technologii GMO gospodarstwa średnie i małe, które w strukturze obszarowej polskiego rolnictwa przeważają.

W tym miejscu warto zauważyć, że w interesie polskiego rolnika nie jest osłabianie jego zdolności konkurencyjnych, ale podnoszenie jakości wytwarzanych produktów. Szczególnie powinniśmy wspierać gospodarstwa rodzinne, w których istnieje ścisły związek produkcji zwierzęcej z ziemią, tj gospodarstwa, które funkcjonują w naturalnym obiegu użytkowania ziemi i chowu zwierząt.Rozwój zaś produkcji zwierzęcej w oparciu o import pasz zmodyfikowanych genetycznie, jak i zbytnie zawężenie rodzimej produkcji pasz do kilku gatunków roślin GMO skutkuje tym, że zwierzęta znikają z pastwisk i traktowane są jak bioreaktory przetrzymywane w oborach przy linii produkcyjnej. Takie postępowanie wpływa na słabszą kondycją zwierząt (konieczna intensywniejsza ochrona weterynaryjna) i gorszą jakość wytwarzanych przez nie produktów (konieczność pasteryzacji mleka i produkcji np. jogurtów na bazie mleka w proszku). Niewielu zauważy ścisły związek, jaki istnieje między firmami biotechnologicznymi, produkcją pasz przemysłowych i niską jakością produktów oferowanych konsumentowi. Świadomi istniejących zagrożeń rolnicy ekologiczni zwracają uwagę na bogate tradycje uprawy rodzimych gatunków roślin białkowych – głównie roślin motylkowych drobnonasiennych, z których słynęły poszczególne regiony Polski, i konieczność powrotu do tradycyjnego systemu żywienia zwierząt.

Przy ocenie nowych technologii i sposobie ich wprowadzania warto przyglądnąć się instytucjom europejskim odpowiedzialnych za opiniowanie proponowanego kierunku rozwoju rolnictwa. Warto poznać zastrzeżenia metodyczne i interpretacyjne odnoszące się do praktyk stosowanych przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności w zakresie żywności modyfikowanej genetycznie. Uważne prześledzenie opinii tej instytucji zaskoczy dociekliwego konsumenta tym, że w doświadczeniach, na podstawie których wydano opinię o bezpieczeństwie żywności transgenicznej wzięto pod uwagę zbyt małą liczbę zwierząt laboratoryjnych (próby mniej liczebne niż wymagane przez procedury), zaniżone zostały dawki pasz GMO niż powszechnie się to czyni w dostarczanym zwierzętom pokarmie, a istotne zmiany patologiczne organów wewnętrznych i zmiany hematologiczne zostały określone jako powstałe na skutek jedynie zmienności osobniczej zwierząt laboratoryjnych, a nie złych pasz i wadliwego systemu żywienia.

Ustawa o nasiennictwie, dopuszczająca możliwość uprawy roślin transgenicznych, może mieć dalekosiężny wpływ na środowisko przyrodnicze i kulturowe obszarów wiejskich oraz na jakość życia mieszkańców Polski. Z pewnością wejście w życie przedmiotowej ustawy utrudni proces wdrażania technologii przyjaznych dla środowiska i rozwiązań poprawiających zdrowotność i komfort życia polskiego społeczeństwa.

Dr inż. Stanisław Flaga

Prezes Fundacji „Instytut Dziedzictwa Wsi i Regionów”

Krótko o autorze:

Specjalista w zakresie zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich i rolnictwa. Ekspert w zakresie postępu biologicznego i bezpieczeństwa żywności, członek Prezydium Komisji ds. Organizmów Genetycznie Modyfikowanych (GMO) przy Ministrze Środowiska (2006-2010). Autor ponad 40 publikacji i opracowań specjalistycznych. Najważniejsze jego prace dotyczą biologicznych metod produkcji rolniczej, ekologii i ochrony środowiska.

Członek Akcji Katolickiej, wiceprezes Zarządu DIAK Archidiecezji Krakowskiej, członek Rady KIAK w latach 1999-2002 r.

 źródło: http://www.ak.org.pl/ak.php?id=619