Pszczelarstwo a GMO – Wacław Święcicki

  1. Co wiadomo o chorobie pszczół CCD
  2. Fałszowanie miodu – problem nie tylko konsumentów
  3. Co nowego słychać o wpływie roślin genetycznie zmodyfikowanych na środowisko i pszczoły?
  4. Co nowego słychać o wpływie roślin genetycznie zmodyfikowanych (GMO) na pszczoły? (2)
  5. Co nowego słychać o wpływie roślin genetycznie zmodyfikowanych (GMO) na środowisko i pszczoły? (3)


Co wiadomo o chorobie pszczół CCD

Coraz częściej jesteśmy informowani w mediach o nowych powodach masowego ginięcia pszczół, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, gdzie w ostatnich kilkudziesięciu latach obserwowano podobne symptomy nazywane „chorobą wiosennego lub jesiennego znikania pszczół”, „chorobą majową” itp. Sytuacja stała się dramatyczna. Od jesieni 2006 roku zginęła jedna czwarta z 2.4 miliona komercyjnych hodowli pszczół w USA. CCD jest już w 35 stanach. http://www.beealert.info/

Zjawisko nazwane tymczasowo zapaścią kolonii pszczelej, ang. Colony Collapse Disorder, w skrócie CCD objawia się niezdolnością pszczół do powrotu do ula. W zrujnowanych przez CCD ulach charakterystycznymi symptomami są: pozostała samotnie królowa, zamknięty czerw, kilka młodych robotnic i pełno miodu i pyłku. W ulach tych ani w ich okolicy nie znaleziono martwych pszczół. Dziwnie zachowują się pszczoły sąsiednich uli, chrząszcze, osy, które nie wykazują zainteresowania pozostawionym miodem i pyłkiem. W ulach zaatakowanych chorobą CCD jest niewystarczająca ilość pszczół do karmienia czerwiu, pracują tylko młode dorosłe pszczoły, królowa jest obecna, a rój niechętnie korzysta z podawanej karmy. Nawet trzy tygodnie przed zaginięciem pszczoły mogą wyglądać na zdrowe. http://pestalert.ifas.ufl.edu/Colony_Collapse_Disorder.htm

Kilka lat temu zaczęto sprowadzać pszczoły z Australii do USA do zapylania migdałowców. Jan Lipkin z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku w swojej hipotezie, którą opublikował w 2007 roku w ”Science”, sądzi że CCD wywołał odkryty trzy lata temu wirus izraelskiego paraliżu pszczół (Izraeli Acute Paralysis Virus) sprowadzony do USA najprawdopodobniej z Australii w 2004 roku. Wtedy zaobserwowano u pszczół pierwsze symptomy CCD. Sadzi on jednak, że wirus ten, który w doświadczeniu udało się pokonać promieniowaniem gamma, nie jest jedyną przyczyną wyginięcia pszczół. Dlaczego CCD nie występuje w Australii, podczas gdy owady pochodzące z tego kraju są rzekomo nosicielami tego wirusa, nie wiadomo.
W Europie stwierdzono masowe znikanie roi pszczół ale na miejsza skalę w Grecji, Hiszpanii, Portugalii, we Włoszech, w Niemczech, w Szwajcarii a także w Polsce, chociaż przyczyny mogą być różne, np. osłabienie odporności pszczół, pestycydy, grzyby, wirusy. W Wielkiej Brytanii masowo giną również trzmiele zabijane przez pestycydy i intensyfikację upraw rolniczych niszczącą ostoje krajobrazu – żywopłoty. (PAP/Reuters 18.04.2007)

W USA powołano grupę ekspertów na Uniwersytecie w Pensylwanii, która ma opracować strategię pozwalającą ograniczyć straty pszczół w przyszłości. Brane są pod uwagę czynniki t.j. stres wywołany zniszczeniem środowiska naturalnego, niedożywienie, brak wody, nieznane szkodniki i choroby, promieniowanie pochodzące z sieci telefonii komórkowej, sąsiedztwo upraw transgenicznych (GMO), stosowane insektycydy tj. neonikotynoidy (we Francji stwierdzono, że imidakloprid powoduje dezorientację owadów, ale nie został on dotąd zabroniony do stosowania w Unii Europejskiej). Przypuszczalnie podawanie pszczołom syropu kukurydzianego z GMO bogatego w fruktozę powoduje zmiany w jelitach umożliwiając wtargniecie pasożytów. http://en.wikipedia.org/wiki/Colony_Collapse_Disorder

Dr Jamie Ellis z laboratorium pszczelarskiego Uniwersytetu Stanu Floryda sądzi, że: chorobę tą mogą nasilać tradycyjne szkodniki i choroby nie będące bezpośrednią przyczyną CCD, tj. zgnilec amerykański, zgnilec europejski, grzybica otorbielakowa, nosemoza (wywołana przez pierwotniaka Nosema apis), mały chrząszcz ulowy i roztocza. Silne spokrewnienie matek pszczół miodnych powodujące spadek różnorodności biologicznej pszczół miodnych zwiększa podatność pszczół na choroby. Stosowanie chemicznych leków weterynaryjnych może powodować stany podprogowej śmiertelności pszczół (robotnic, królowej i trutni). CCD może być efektem ubocznym chemizacji rolnictwa, (pestycydy, wody powierzchniowe i pitne skażone przez gospodarstwa domowe, przemysł, etc.), oraz roślin transgenicznych (GMO), ponieważ są one chronione układowymi (systemicznymi) insektycydami wykrywanymi w nektarze i pyłku. Zwalczanie warrozy metodami chemicznymi również przyczynia się do wywołania symptomów CCD. Niedożywienie pszczół i brak wody (susza) obniżają ich odporność immunologiczną i zdolność zwalczania chorób i szkodników. Ostatnio podejrzewa się, że CDD spowodował nowy rodzaj nosemozy (Nosema Ceranae) który wykryto w niektórych rodzinach pszczelich z objawami CCD. Pszczoły zaatakowane Nosema Ceranae nie wracają już do ula. Rola tego i innych patogenów nie została jednak dostatecznie zbadana. Prawdopodobnie CCD jest wynikiem synergii wielu czynników, które obniżają odporność immunologiczną. http://pestalert.ifas.ufl.edu/Colony_Collapse_Disorder.htm

Kanadyjska pszczelarka ekologiczna Sharon Labchuk z organizacji Earth Action zauważyła, że: w pszczelarstwie farmerskim pszczoły są bardziej podatne na CCD, ponieważ są traktowane jak zwierzęta w chowie przemysłowym, włącznie ze stosowaniem antybiotyków. Są przemieszczane na duże odległości, zapylają intensywne uprawy rolnicze i ogrodnicze, mają częstą styczność z pestycydami i roślinami transgenicznymi. Rolnictwo ekologiczne nie stosuje chemii toksycznej dla pszczół, a prowadzone właściwie chroni ekosystemy w okolicy i pielęgnuje relacje miedzy polami uprawnymi a obszarami naturalnymi. Na stronie internetowej http://pets.groups.yahoo.com/group/Organicbeekeepers/ ekologicznych pszczelarzy nikt nie zgłasza dotąd problemów z CCD, włącznie z większymi hodowcami. Naturalnie, dziko żyjące pszczoły również nie zostały dotknięte nową plagą CCD. Komórki ich węzy maja średnicę 4.9mm. Natomiast wytwarzana sztucznie węza i sprzedawana pszczelarzom ma komórki o średnicy 5.4mm, stąd jajeczka składane w tych większych komórkach tworzą dużo większe pszczoły, (potencjalnie 20-33% większe) Farmer, którzy sądzi, że większe pszczoły są lepsze, bo zbierają więcej pożytku jest w błędzie, ponieważ duże pszczoły nie poruszają się tak dobrze jak małe, a dodatkowo wzrost młodych pszczół w komórkach węzy wymaga dłuższego czasu, co sprzyja namnażaniu się w tych komórkach roztoczy warrozy, które przenoszą liczne choroby. Pszczoły dziko żyjące i naturalnej wielkości, w przeciwieństwie do dużych osobników, wykrywają warrozę w zawoskowanych komórkach i są zdolne oczyścić te komórki i wosk z warrozy. Daje to dużą przewagę ekologicznemu pszczelarstwu nad intensywnym.
Kompleksowe badania brytyjskie wpływu genetycznie modyfikowanych odmian roślin uprawnych na faunę, pokazało, że pszczoły i ptaki lepiej funkcjonują w środowisku polnym opartym na naturalnej uprawie rzepaku niż opartej na uprawie rzepaku genetycznie modyfikowanego. http://www.biodiesel.pl/aktualnosci/czytaj/article/1661/256/neste/95/
W kwietniu 2007 roku badania doktora Johena Kuhna z Uniwersytetu w Landau nt. oddziaływanie sieci telefonii komórkowej na pszczoły zostały zinterpretowane w The Independent budząc sensacyjne przypuszczenia, że jest to główny winowajca. Jeśli nawet efekty tego promieniowania ograniczałyby się do zmian termiki owada, to warto zastanowić się nad synergią tego czynnika z suszą klimatyczną i glebową (brakiem wody).

Można przypuszczać, że CCD jest hasłem „wytrychem” do puszki Pandory gromadzącej przez lata trudne pszczele problemy. Naukowcom najwyraźniej brakowało dotąd zapału aby wyjaśnić przyczyny tych pszczelich dolegliwości, które mogłyby się okazać wyrokiem dla niektórych środków chemicznych, leków weterynaryjnych a niewiadomo, czy nie dla nie do końca zbadanych roślin transgenicznych (GMO). Są oczywiście wyjątki tj. Sierra Club Genetic Engineering Committee, który widząc związki CCD z GMO domaga się przeprowadzenia dokładnych badań naukowych.

Eksperci radzą co zrobić aby uniknąć CCD w pszczelarstwie konwencjonalnym:
– nie łączyć zaatakowanych roi ze zdrowymi;
– przechowywać porzucony ul tak, aby inne pszczoły nie miały do niego dostępu;
– nie jest zalecane palenie porzuconego ula, ale raczej jego sterylizacja;
– należy rozważyć podanie antybiotyku fumagiliny z syropem przeciwko nosemozie, aby obniżyć stres pszczół;
– stosując antybiotyki do zwalczania zgnilca amerykańskiego lub europejskiego używać raczej Terramycynę a nie Tylan;
– stosować zintegrowaną ochronę przed szkodnikami do zwalczania warrozy, co pozwoli ograniczyć narażenie pszczół na potencjalnie toksyczne środki chemiczne;
– postępować zgodnie z najlepszą praktyką pszczelarską.
http://www.ento.psu.edu/MAAREC/pressReleases/CCDRecommendations.pdf

Opracował; Wacław Święcicki

wersja: [*.pdf] [*.doc]


Fałszowanie miodu – problem nie tylko konsumentów

O szczególnej wadze pszczół dla ochrony środowiska i życia na Ziemi nie trzeba chyba nikogo przekonywać, warto jednak pamiętać, ze ich znaczenie nie kończy się na zapylaniu roślin i wytwarzaniu wosku, miodu, propolisu, jadu, etc. Naukowcy, zastanawiając się jak zachować trwałość ekosystemów rolniczych, dostrzegają coraz większą rolę owadów, a szczególnie pszczół dziko żyjących i hodowlanych.

Pszczelarstwo i bartnictwo zasługują na dowartościowanie nie tylko w ramach europejskiej strategii ochrony przyrody ale także w ramach niedawno przyjętej w Unii Europejskiej strategii ochrony gleb, w której niestety pominięto ochronę różnorodności biologicznej. Może nie wszystkim wysokim urzędnikom wiadomo, że obleciny pszczele mają korzystny wpływ na aktywność mikrobiologiczną gleby, która jest warunkiem jej żyzności i troficzności środowiska, w konsekwencji powoduje wzrost różnorodności biologicznej, ilości i jakości pożytków i pasz, a nawet poprawę mleczności krów i jakości mleka, itd.

Matthias K. Thun, mieszkający w Niemczech rolnik ekologiczny i pszczelarz, będąc 18 lat temu w Polsce powiedział, ze: „brak pszczół i owadów w środowisku spowoduje degradację gleb w ciągu 20 lat”. Nie wszyscy to rozumieją, traktując pszczelarzy jako dodatek do krajobrazu rolniczego, taki kwiatek do kożucha. Propagandowe przypisywanie wszystkich plag w ogrodach i sadach przymrozkom jest przykładem krótkowzroczności i ignorancji niektórych polityków, którzy głosząc hasła ekologizacji rolnictwa i wsi lekceważą znaczenie pszczół i popierają jednoczesnie wielkoobszarowe intensywnie chemizowane rolnictwo i ogrodnictwo.

Stan pszczelarstwa w Polsce jest niepokojący. W ciągu ostatnich 40 lat ilość pszczelarzy spadła ponad dwukrotnie (z 90 tys. do 40 tys.) i rodzin pszczelich (z 2,3 miliona do ok. 950 tys.). Problem niedostatecznego zapylania roślin nasila się z roku na rok.

W Unii Europejskiej, gdzie około 50% miodu pochodzi z importu, brak norm dla miodu przeznaczonego do bezpośredniej konsumpcji. Obowiązująca dyrektywa EWG 74/409 określa, że miód jest artykułem spożywczym, pochodzącym z nektaru kwiatów lub wydzielin z żywych części roślin, które są zbierane i przetwarzane przez pszczoły, miód powinien dojrzewać w ulu, do sprzedawanego miodu nie można dodawać jakiejkolwiek substancji, do miodu nie można dodawać cukru, aromatów, olejków, ekstraktów z owoców i żelów itd.

Prof. dr hab. Andrzej Pidek zwrócił uwagę już kilka lat temu, że na rynku pojawiły się w UE miody, które spełniają wymagane parametry analizy chemicznej, ale nie spełniają wymogów jakościowych. Zdarzają się również zafałszowania takimi substancjami jak: melasa, cukry proste, sacharoza. W opinii Profesora, „Nowoczesny przemysł produkuje dziś syropy cukrowe, których skład jest zbliżony do składu miodu, mogą więc być one wykorzystywane łatwo do zafałszowania miodu bez konieczności ich przerobienia przez pszczoły. Syropy te wyrabia się z określonych produktów, np. z kukurydzy, w wyniku enzymatycznej hydrolizy chemicznej. Niektóre z syropów spotykanych w krajach UE mają wysoką zawartość fruktozy lub glukozy i wprost przypominają miód.” (patrz: Pszczelarstwo lipiec 2001):
Syropy są produkowane również z kukurydzy transgenicznej (GMO) (patrz: artykuł pt. Co wiemy chorobie CCD, w poprzednim numerze Pszczelarza polskiego).

Nadużycia w krajach UE polegają na sprzedawaniu mieszanin naturalnego miodu z tymi syropami jako miód, lub mieszaniu miodów importowanych i krajowych.

Wiele inicjatyw pszczelarskich zostało kilka lat temu wypaczonych w resorcie rolnictwa, np. inicjatywa dofinansowywania pszczelarzy skończyła się dofinansowywaniem „producentów miodu” i handlujących miodem. Brak właściwej kontroli spowodował, że na rynku pojawiły się produkty podrabiane, ale dotarły do Polski także produkty potencjalnie niebezpieczne dla konsumenta, co sygnalizowano także w Internecie.

„Chloramfenikol (jest jednym z najbardziej toksycznych antybiotyków) jest stosowany w Chinach masowo do „konserwacji” miodu, bowiem z uwagi na dużą wilgotność powietrza oraz produkcję „non stop” pszczoły po prostu nie nadążają z odparowywaniem nektaru. Na to nakłada się jeszcze sposób odbioru miodu, w warunkach urągających wymogom sanitarnym i miód zwyczajnie bez dodatku antybiotyku „kipi”. Chloramfenikol powodujących uszkodzenie szpiku kostnego, anemię, zanik białych ciałek krwi i granulocytów.” www.dw.lublin.pl

Czy miód „konserwowany” środkami chemicznymi dociera nadal do Polski? Niestety tego nie wiemy, bo kontrole są wyrywkowe, a ich szczegóły nie są udostępniane konsumentom.

Nieprecyzyjne przepisy prawne stworzyły impotencji służb kontroli i uśpiły świadomość konsumentów europejskich, którzy kupując miód nie interesują się jego pochodzeniem ani jakością, tylko ceną. Dlatego sprawami fałszerstw miodu w Unii Europejskiej zajmuje się od kilku lat komisja do oceny jakości miodu powołana przez Komitet Organizacji Zawodowych (COPA) i Komitet Spółdzielczości Ogrodniczej (COGECA) wspierana przez Apimondię – międzynarodową organizację pszczelarską. Komisja zaproponowała opracowanie nowego aktu prawnego o wyższej randze – rozporządzenia stawiającego wysokie wymagania jakościowe dla ochrony rynku europejskiego przed nieuczciwą konkurencją.

Pszczoły są wskaźnikiem jakości środowiska, czystości powietrza, wody i gleby, mogą żyć w środowisku tylko do pewnego stopnia zniekształconym lub zanieczyszczonym, giną przy przekroczeniu pewnych barier, nie potrafią produkować trujących produktów, nie potrafią fałszować miodu, jeśli człowiek nie ingeruje w ich pracę.

Jakie są konsekwencje fałszowania miodu?
• nadmiar niskiej jakości miodu i podróbek na rynku powodujący niszczenie polskiego rynku miodu i narastającą niechęć konsumentów do „produktów pszczelich”
• pogorszenie kondycji finansowej pszczelarzy uniemożliwia odnowę pogłowia a brak pszczół w pasiekach i w środowisku zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu
• pogarszający się stan środowiska i gleb staje się coraz trudniej odwracalny

Czy to wszystkie konsekwencje fałszowania miodu, na pewno nie. Naukowcy odkryją zapewne niebawem cały łańcuch przyczyn i skutków, że brak owadów, pszczół, degradacja gleb i pogorszenie zdolności gleb do retencjonowania wody przyczyniają się do zmian klimatu i globalnego….??? I znowu ktoś dostanie nagrodę Nobla.
Ktoś inny powie , że fałszowanie miodu jest pochodną braku dostatecznej ilości miodu na rynku… i nagrody Nobla nie dostanie.

Wacław Święcicki
Październik 2007

wersja: [*.pdf] [*.doc]


Co nowego słychać o wpływie roślin genetycznie zmodyfikowanych na środowisko i pszczoły?

Od 1996 roku zmodyfikowane genetycznie (transgeniczne) rośliny są uprawiane na szeroką skalę w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Ameryce Południowej i Azji. W Europie, do niedawna wolnej od GM, kukurydza Bt odporna na szkodniki była uprawiana w Hiszpanii, Portugalii, Francji, Niemczech i Republice Czeskiej, na Węgrzech i w Rumunii, gdzie sytuacja wymknęła się spod kontroli w 2005 roku, ponieważ nie oznakowano w systemie GPS poletek na których uprawiano rośliny GM.

Zwolennicy obiecywali cudowne wynalazki genetyczne, które pozwolą na uprawę roślin odpornych na suszę, na herbicydy, na choroby i szkodniki, a nawet odbudowę utraconej różnorodności biologicznej przez wprowadzanie nowych gatunków, na odpowiedzialność przyszłych pokoleń.
Przeciwnicy i sceptycy podkreślali wielokrotnie, że brak badań naukowych wyjaśniających wpływ GMO na biologię żywych organizmów, brak możliwości uniknięcia krzyżowania roślin i przewidywania jakie cechy nabędą rośliny o nowym zmodyfikowanym genotypie, stwarza zbyt duże ryzyko rozprzestrzenienia w przyrodzie nieodwracalnych cech odporności na choroby infekcyjne, wirusowe, szkodniki, których nie uda się usunąć tak łatwo jak wirusów z komputera. Np. uodporniona na herbicyd Roundup soja RR traktowana rutynowo tym herbicydem wytwarza dużo większą ilość fitoestrogenów . Ostatnio odkryto także, że kukurydza Bt jest bardziej podatna na ataki mszyc z powodu znacznie większej zawartości aminokwasów niż w kukurydzy niezmodyfikowanej. Brak badań, które pozwoliłyby określić globalne ryzyko. Ekolodzy pytają: czy wprowadzanie na dużą skalę upraw roślin z nabytą zdolnością do symbiozy z bakteriami wiążącymi azot z powietrza, tak jak ma to miejsce u roślin motylkowych, nie spowodowałoby przeazotowania i degradacji gleb, eutrofizacji wód i wyginięcia wielu gatunków roślin i zwierząt?

W Polsce sytuacja prawna jest niezadowalająca, ponieważ nie zostało przesadzone, kto ma przestrzegać izolacji przestrzennej, plantator GMO czy jego sąsiedzi. Prawo nie chroni, tak jak w prawie niemieckim, sąsiadów plantacji GMO przed stratami jakie może spowodować ich uprawa. Uprawa rzepaku RR, np. dla produkcji biopaliw mogłaby zniszczyć wyhodowane przez pokolenia rodzime bezerukowe odmiany a także spowodować silne zanieczyszczenie środowiska i zniszczenie różnorodności biologicznej tym herbicydem .

Zdaniem Związku Twórców Odmian Roślin Uprawnych :„prowadzenie do uprawy roślin GMO może narazić plantatora jak i jego sąsiadów na duże i trwałe(wieloletnie) straty materialne. Od polskich plantatorów rzepaku w przypadku eksportu oleju rzepakowego i śruty poekstrakcyjnej wymaga się gwarancji, że nie zostały one wyprodukowane z roślin genetycznie modyfikowanych.”„Po uprawie rzepaku pozostaje bardzo duża ilość samosiewów z osypanych nasion, które potrafią kiełkować przez wiele lat, zanieczyszczać następujące po nich plantacje, a ich pyłek jest roznoszony przez owady i wiatr.” Dlatego „nie wystarczy samo monitorowanie działek rolnych, na których były uprawiane rośliny genetycznie modyfikowane, konieczne jest aktywne niszczenie samosiewów tych roślin przed zakwitaniem w latach następnych oraz monitorowanie i niszczenie roślin pokrewnych jako źródeł rozprzestrzeniania GMO. Dotyczy to np. rzepakochwastów i chwastów krzyżowych w przypadku rzepaku i burakochwastów w przypadku buraków”. „W Polsce zachwaszczenie upraw rzepaku bezerukowego roślinami rzepaku erukowego utrzymuje się średnio na poziomie 3%, ale trafiaja się partie znacznie bardziej zanieczyszczone. Dlatego po założeniu plantacji rzepaku GMO będzie bardzo trudne, wręcz niemożliwe zejście z zanieczyszczeniem GMO poniżej dopuszczalnego w UE progu, to jest poniżej 0,9%.”

Czy zawsze przed dopuszczeniem do uprawy roślin transgenicznych ich wpływ na środowisko został w wystarczającym stopniu wyjaśniony?
Na pewno nie, skoro 5 lutego 2007 roku Sąd Federalny Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy w historii orzekł, że Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych złamał prawo, wydając zezwolenie na prowadzenie doświadczeń z mietlicą RR (odporną na Roundup) na polach golfowych bez wprowadzenia bardziej rygorystycznych ocen jej wpływu na środowisko. Sąd uznał, że prowadzone od 2002 roku doświadczenia naraziły środowisko USA na ryzyko. http://www.centerforfoodsafety.org/GTBC_DecisionPR_2_7_07.cfm

13 lutego br. Sąd Federalny Stanów Zjednoczonych ponownie orzekł, że Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych złamał prawo nie wykonując pełnej oceny wpływu na środowisko lucerny transgenicznej RR i dopuszczając ją do uprawy w 2000 roku. Sąd Federalny postawił pytanie, czy istnieje rządowa agencja, która ocenia kumulatywny wpływ wszystkich dopuszczonych do uprawy roślin transgenicznych. Sąd opowiedział się po stronie farmerów, którzy nie mogą sprzedawać swoich produktów jako „organiczne”, ani wolne od GMO. Wprowadzanie lucerny RR powoduje powstawanie chwastów odpornych na Roundup, wzrost zużycia tego herbicydu i konieczność stosowania innych toksycznych środków. http://www.centerforfoodsafety.org/pubs/Alfalfa%20Decision%202-13-07.pdf

Czy wymagane w Unii Europejskiej oceny potencjalnego ryzyka wprowadzania roślin transgenicznych dla środowiska i pszczół są wystarczające?
Najwyraźniej nie, skoro Prezydent Francji Nicolas Sarcozy prezentując 25 października br. nową politykę ekologiczną państwa, działając zgodnie z zasadą przezorności zawiesił uprawę roślin transgenicznych we Francji do czasu uzyskania pełnej oceny ich wpływu na środowisko od nowej powoływanej komisji ds. GMO.

Aktualnie jedyną dopuszczoną w Unii Europejskiej odmianą kukurydzy transgenicznej jest MON 810, odporna na omacnicę prosowiankę, której „selektywna toksyczność w opinii Monsanto jest nieszkodliwa dla ludzi, ryb i organizmów dziko żyjących”.

W Polsce znacznie większe straty powodowały w ostatnich latach rolnice, ploniarka zbożówka, na które kukurydza MON 810 nie wykazuje odporności.
Uprawę kukurydzy Bt MON 810 wstrzymano w 2005 roku na Węgrzech. W Niemczech w 2007 roku zezwolono na sprzedaż kukurydzy Bt MON 810 tylko tych z poletek, których wpływ na środowisko jest monitorowany zgodnie zatwierdzonym programem badań. Nieskuteczne są naciski komisarzy unijnych domagających się od Austrii wprowadzenia upraw kukurydzy Bt MON 810 oraz kukurydzy T25 firmy Bayer, może dlatego, że Unia Europejska w dyskusjach na forum Światowej Organizacji Handlu użyła w 2005 roku argumentu, że rośliny z modyfikacją Bt nie powinny być uprawiane ze względu na niepełną wiedzę o ich długoterminowym oddziaływaniu na środowisko. Komisja Europejska proponuje wprowadzić zakaz uprawy w całej UE dwóch innych transgenicznych odmian kukurydzy Bt 11 firmy Syngenta i 1507 firmy Pioneer/DuPont powołując się na badania wykazujące szkodliwe oddziaływanie na niektóre owady żyjące w środowisku i żyzność gleby. http://www.foe.co.uk/resource/press_releases/proposed_gm_maize_ban

Ostatnio publikowane wyniki badań naukowych wskazują, że skutki uprawy kukurydzy Bt są bardziej nieprzewidywalne niż przypuszczano, oraz że aktualnie obowiązujące w UE procedury nie pozwalają na właściwą ocenę potencjalnego ryzyka wynikającego z ich uprawy na dużą skalę. Na przykład zaobserwowano, że z niewyjaśnionych powodów ilość toksyn wytwarzana przez rośliny jednej z odmian Bt była bardzo zróżnicowana nie tylko na różnych poletkach ale i na tym samym polu, co stwarza poważne trudności dla oceny wpływu toksyn Bt na środowisko. Dotychczas nie brano pod uwagę tego, że rośliny transgeniczne Bt produkujące toksyny mogą zagrozić ekosystemom wodnym, chociaż wiadomo, że pyłki i odpady tych roślin docierające do wód są toksyczne. Pyłek z kukurydzy Bt, osiadający na powierzchni wód powierzchniowych i spożyty przez pożyteczne owady, osłabia ich system immunologiczny.

Czy udało się naukowcom szczegółowo wyjaśnić jaki wpływ na organizmy żywe, a szczególnie na owady zapylające, niezastąpione dla ochrony środowiska, różnorodności biologicznej i trwałej produkcji rolnej i leśnej, mają rośliny transgeniczne. W 2007 roku obszerny przegląd badań naukowych, oparty na 30 publikacjach z ostatnich 12 lat, udostępnił na stronie internetowej pt. „Genetically modified plants and bees” prof. dr Klaus-Dieter Jany. Przegląd wskazuje, że potrzeba dalszych pogłębionych i poszerzonych badań, ponieważ metodyka dotychczasowych badań nie była doskonała a zakres badań nie pozwalał na pełną ocenę ryzyka.
Zacytuję tylko wyniki tych badań, które mogą wskazywać na istotny wpływ GMO na pszczoły i owady zapylające.
• W modyfikacji Bt istnieje wiele wariantów szyfrujących różne białka, które w specyficznie działają na określone grupy owadów. Białko Bt Cry1Ab zauważalnie wpłynęło na zdolność pszczół do zdobywania pożytków, (Ramirez Romero 2005);
• W doświadczeniu w którym pszczoły miały również dostęp do pyłku z innych roślin niezmodyfikowanych, pszczoły zaspokoiły tylko 5% swoich potrzeb białkiem Bt Babendreier i wsp. 2004, 2006)
• W 3 doświadczeniach wykazano, że poletka z roślinami GM odpornymi na herbicyd miały mniej kwitnących kwiatów pod koniec sezonu wegetacyjnego i mniejszą bioróżnorodność w porównaniu z poletkami konwencjonalnymi (Haughton i wsp. 2003, Boham i wsp. 2005, Morandin i Winston 2005);
• Badania wpływu kukurydzy Bt na pszczoły na Uniwersytecie w Jenie wykazały w jednym przypadku silne porażenie pszczół, tak że doświadczenie musiało zostać przerwane. Podawanie pyłku Bt pszczołom porażonym przez pasożyty (mikrospory) nasiliło ich śmiertelność. http://www.gmo-safety.eu/en/safety_science/68.docu.html
• Badania wykonane w 2000 roku na Uniwersytecie w Jenie wskazywały na możliwość transferu genów z transgenicznego rzepaku odpornego na herbicyd do bakterii w oblecinach pszczelich, co spowodowało ich odporność na ten herbicyd. Wyniki zostały poddane ostrej krytyce nie zostały dotąd opublikowane w czasopiśmie naukowym;

C.D.N.

Opracował: Wacław Święcicki

wersja: [*.pdf] [*.doc]


Co nowego słychać o wpływie roślin genetycznie zmodyfikowanych (GMO) na pszczoły? (2)

Na wstępie kilka słów komentarza do pierwszej części artykułu, która została opublikowana w grudniowej edycji 12(134) 2007 Pszczelarza Polskiego.

Jedną z korzysci wprowadzania upraw GMO miało być zmniejszenie presji rolnictwa na środowisko naturalne poprzez ograniczenie zużycia środków ochrony roślin. W praktyce wprowadzenie roślin odpornych na herbicydy np. Roundup (System Roundup Ready), Basta (System Liberty Link) spowodowało uodpornienie się także na nie niektórych chwastów i konieczność stosowania większych dawek herbicydów lub nawet dodatkowych bardziej toksycznych środków chemicznych do zwalczania tych chwastów. To zachwiało równowagę wielu agroekosystemów. Drugi typ modyfikacji roślin, polegający na wprowadzeniu genu odpornosci na bakterie glebową Bacillus thuringiensis, jest przedmiotem ożywionej dyskusji naukowców i budzi coraz wiecej niepokoju. Róznorodnośc biologiczna, szczególnie żywotność owadów pożytecznych, jest istotnym wskaźnikiem trwałości ekosystemów i odporności na zmiany klimatu. W Stanach Zjednoczonych Sąd Federalny kilkakrotnie orzekł w 2007 roku, że Departament Rolnictwa złamał prawo, wydając zezwolenie na prowadzenie doświadczeń z mietlicą odporną na Roundup, oraz dopuszczajac do uprawy lucernę odporną na Roundup bez wykonania pełnych ocen ich wpływu na środowisko. W Austrii, Francji i w Polsce, urzędy odpowiedzialne za środowisko naturalne i bezpieczeństwo biologiczne są przeciwne zezwoleniu na uprawę roślin zmodyfikowanych genetycznie, ponieważ obowiazujace oceny potencjalnego ryzyka dla środowiska (w tym pszczołowatych) wynikającego z ich wprowadzania do uprawy polowej są niekompletne.

W roku 2005 przedstawiono końcowe wyniki największych badań ekologicznych wykonanych w kilkuset gospodarstwach w Wielkiej Brytanii i mających dać podstawy do oceny wpływu roślin GMO na środowisko naturalne. Opublikowane wczesniej wyniki wskazywały, że uprawa genetycznie zmodyfikowanych buraków cukrowych i jarego rzepaku niskoerukowego (canola) spowodowały względny ubytek roślin dwuliściennych, które stanowią główne pożytki owadów i ptaków, na rzecz roślin jednolisciennych. W doświadczeniach nad transgenicznym ozimym rzepakiem niskoerukowym RR i jego konwencjonalnym odpowiednikiem stwierdzono, że na polach z roślinami transgenicznymi przetrwało 3 razy mniej roślin dwuliściennych, efekt ten utrzymywał się jeszcze przez 2 następne lata, a odmiany rzepaku transgenicznego odpornego na Roundup spowodowały wyginięcie 2/3 populacji motyli i połowy pszczół. (Bohan et al. Proceedings of the Royal Society B-Biological Sciences 272:463-474).

Wyniki badań brytyjskich zaskoczyły naukowców, którzy wykonywali wstępne testy w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych lub szklarniowych, gdzie nie było ptaków, owadów, deszczu i wiatru, wykazały bowiem, że transgeniczne rośliny mogą przynieść poważne szkody w środowisku, odtąd sądzi się, że ich wpływ na środowisko powinien być gruntownie analizowany i porównywany nie tylko z wpływem upraw konwencjonalnych, które oddziaływują podobnie , ale także z wpływem upraw ekologicznych (organicznych). Ten pogląd z trudem przebija się w nauce. która żyje z badania wpływu chemii i transgenetyki na środowisko i nie ma odpowiednich możliwości aby rozszerzyc spektrum badań o rolnictwo ekologiczne. Takich kompleksowych badań jednak do tej pory nie wymagano w Unii Europejskiej, a pszczelarze powinni się ich domagać.

Wniosek 1
W krajach promujących rolnictwo ekologiczne (np. w Polsce), wpływ roślin GMO na pszczoły powinien być obligatoryjnie konfrontowany z wpływem rolnictwa ekologicznego na pszczoły.

Malone i Pham-Delegue (Apidologie 32 (2001) 1-18) zaproponowali następujący zakres badań przy rejestracji roślin transgenicznych i porównanie wpływu roślin transgenicznych i z wpływem aktualnych praktyk rolniczych (np. chemicznych lub biologicznych insektycydów, fungicydów lub herbicydów).
1. Oznaczenie stopni ekspresji genów w pyłku, nektarze i propolisie.
2. Ocena najwyższych potencjalnych poziomów narażenia dorosłych pszczół (robotnic i reproduktorów) i larw, mając poziomy ekspresji określone powyżej i potencjał pszczół do zbierania i trawienia pyłku, nektaru i propolisu z badanych roślin.
3. Badanie toksyczności i testy dawek subletalnych wykonane z użyciem oczyszczonych białek na pszczołach w klatkach laboratorium (lub w polu jeśli dozwolone), powinno obejmować: Oznaczenie wpływu dawki białka odpowiadajacej najwyższemu potencjalnemu poziomowi narażenia na przeżywalność i wzrost larw; Oznaczenie wpływu ww dawki na przeżywalność dorosłych osobników, ich rozwój ( gruczołow gardzielowych, które produkują wydzieliny dla larw) oraz na zachowanie pszczół, szczególnie związane z pożytkowaniem; Oznaczenie wpływu ww dawki na przeżywalność królowej, płodność i możliwość produkcji feromonów; Oznaczenie wpływu ww dawki na przeżywalność trutnia i produkcję nasienia. (Badania toksyczności przeprowadza się najpierw, na początku ocenia sie wpływ dawki najwyższej, a jeśli toksyczność jest duża bada się również efekty podania niskich dawek.)
4. Oznaczenie atrakcyjności kwiatów (objętości nektaru, zawartości cukru w nektarze, struktury kwiatów) przy wyborze roślin do uprawy.
5. Potwierdzenie rezultatów uzyskanych w testach laboratoryjnych w badaniach polowych z wykorzystaniem raczej roślin transgenicznich niż oczyszczonych białek.

Laboratoryjnie testowano nowe typy GMO podając pszczołom produkty genów wprowadzonych do roślin np. chitynazę, glutanazę, inhibitor proteazy, toksynę-Bt i białko wiążące biotynę, sądząc, że uda sie znaleźć modyfikacje nieszkodliwe dla środowiska i pszczół, jednak ograniczony czas badań jak i ich zakres nie upoważniają do wyciągania daleko idących wniosków.

Zdaniem naukowców propozycje legislatorów pominęły wymóg odpowiedniego przebadania siedlisk przyrodniczych, zarówno przed jaki po uwolnieniu roślin transgenicznych, co wynika z niedoceniania niekorzystnego wpływu GMO na środowisko życia pszczół. Pominięto również wpływ GMO na młode pszczoły i jajeczka, oraz wpływ dawek subletalnych na zachowanie pszczół. (Schubert, D. “Regulatory regimes for transgenic crops” Nature Biotechnology 23, 785-787 (2005).

Wniosek 2
Ponieważ wpływ produktów i upraw transgenicznych na pszczoły jest badany od wielu lat standardowymi testami, które są niedostosowane do zróżnicowanych wymogów bezpieczeństwa biologicznego w różnych krajach, w których proponuje się ich uprawę, decyzję o tym, jaki zakres badań należy uznać za niezbędny i dodatkowy, ponad obligatoryjne minimum, powinny podejmować poszczególne kraje członkowskie bez nacisku ze strony Komisji Europejskiej, jakiejkolwiek organizacji (np. Światowej Organizacji Handlu), czy producenta GMO, zgodnie z zasadą przezorności i wymogiem gospodarności.

Profesor Hans-Hinrich Kaatz z Uniwersytetu w Halle, który kierował w latach 2001-2004 badaniami nad wpływem kukurydzy Bt na pszczoły na Uniwersytecie w Jenie, i zauważył, że bardzo niekorzystny wpływ wystąpił w populacji pszczól zaatakowanych przez pasożyty po podaniu im toksyny Bt w paszy, nie otrzymał środków finansowych na kontynuowanie badań. Jego badania wykonane w 2000 roku nad transferem genów z transgenicznego rzepaku do mikroorganizmów w oblecinach pszczelich, zostały poddane ostrej krytyce, chociaż przypuszcza się, że mogą one stać sie kluczem do wyjaśnienia zagadki choroby CCD.

Niemiecki apidolog Walter Haefeker i v-prezydent Europejskiego Stowarzyszenia Zawodowych Pszczelarzy widzi związek między zapaścią kolonii pszczelej, zwanej chorobą CCD (ang. Colony Collapse Disorder) a obecnością transgenicznej kukurydzy Bt na 40% ?ól z kukurydzą w USA oraz w rejonie Melkemburgii-Zachodniego Pomorza i Brandenburgii.

Symptomy Choroby CCD zaobserwowano już w 2004 roku w Hiszpanii, która jako pierwszy kraj w UE dopuściła uprawę transgenicznych roślin, zanim podobne zjawiska znikania całych roi pszczół zaobserwowano w Stanach Zjednoczonych. Można sadzić, że winę ponoszą częściowo naukowcy, ponieważ w październiku 2006 roku Państwowa Rada ds Badań Naukowych USA w raporcie dotyczącym “Statusu owadów zapylajacych w Północnej Ameryce” zaledwie wspomniała o wpływie pestycydów i GMO na pszczoły, stwarzając wrażenie, że nie został on uznany jako istotny. Kilka miesięcy potem alarmowano, że “spadek ilości owadów zapylajacych zdewastuje Północną Amerykę”. Pszczoły ginęły masowo, a niektórzy zaczęli głośniej mówić, że pestycydy mogą mieć subletalny wpływ na pszczoły, chociaż badań z tego zakresu jest ciągle za mało.

Wiadomo, że pestycydy wpływają na rozwój pszczół, długowieczność, efekty immunologiczne i behawioralne, takie jak nawigacja, żerowanie, uczenie się.
Profesor Joe Cummins cytując badania naukowe, podaje, że: “fluwalinat – (stosowany do niszczenia szkodników w ulach) zakłócił żerowanie i nawigację pszczół, fipronil – (isektycyd weterynaryjny) osłabił pamięć węchową, spinosad – osłabił szybkość poszukiwania pożytków przez trzmiele, a w większej dawce spowodował zapaść całego roju w ciągu 2 tygodni, na glufosinat było wrażliwe ponad 50% mikroorganizmów obecnych w oblecinach pszczelich”.

Profesor Cummins sądzi się, że “GMO może mieć również subletalny wpływ na pszczoły, ponieważ stosuje sie herbicydy systemiczne na bazie glyfosatu, glufosinatu, lub toksyny Bt Cry. Toksycznośc tych substancji nie powoduje śmierci pszczół, ale bardziej szkodzi ćmom i chrząszczom, w niektórych przypadkach powodując stany letalne lub zmiany behawioralne. Podanie białka Bt Cry1Ab, osłabiło zdolność do zdobywania paszy przez pszczoły, choć dużo gorszy był wpływ deltametryny i imidaklopridu. Aktualnie prowadzone badania nad wpływem białek Bt na pszczoły niesłusznie pomijają efekty subletalne”.

Należy również docenić niezastępowalny wpływ owadów zapylajacych na zachowanie różnorodności biologicznej i żyzności gleb i siedlisk. Wprowadzanie GMO niszczy naturalną róznorodność biologiczną i uniemożliwia naturalny proces ewolucji gatunków dostosowujących się do zmieniającego się klimatu.

Czy w Polsce ktoś bada wpływ GMO na środowisko i pszczoły?
Czy nadal Państwowa Rada Ochrony Przyrody i Państwowa Rada Ochrony Środowiska nie są zainteresowane “state-of-art” niezależnych ekspertów dla Ministra ds. Środowiska nt. wpływu GMO na pszczoły, gleby, różnorodność biologiczną i klimat. Niech się skończy pisanie połajanek do Ministra Środowiska za konsekwentną , godną najwyższego szacunku postawę opartą o przezorne i gospodarne działanie na rzecz przyszłych pokoleń, a do wspólpracy za unijne i krajowe pieniądze niech przystąpią zdolni i etyczni ludzie z wyobraźnią.
Wreszcie trzeba zapytać, w jakim stanie jest państwowy monitoring środowiska i czy jest gotów stawić czoła nielegalnym uprawom GMO w Polsce? Czy Główny Inspektor Ochrony Środowiska nie powinien zaprosić do wspólpracy Polskiego Żwiązku Pszczelarskiego? W Unii Europejskiej nie tylko pszczelarze ekologiczni (organiczni) domagają się właściwego monitoringu poletek z uprawami GMO. Zanieczyszczenie środowiska powoduje, że straty ponoszą wszyscy.

Wniosek 3
Uznając ochronę owadów pożytecznych, a szczególnie pszczołowatych, za podstawę ochrony różnorodności biologicznej mającej bezpośredni wpływ na trwałość ekosystemów i przeciwdziałanie zmianom klimatu, badaniom nad wpływem GMO na pszczoły i środowisko zasługują na najwyższy priorytet i wyasygnowanie w budżecie Unii Europejskiej środków finansowych na ich prowadzenie na odpowiednio wysokim poziomie przez zespoły niezależnych ekspertów.

W maju 2007 roku Minister Rolnictwa Wielkiej Brytanii Nick Brown nalegał na farmerów aby zniszczyli zanieczyszczone rzepakiem transgenicznym RR zasiewy rzepaku, które wysiano na powierzchni ponad 30 tys. akrów w ok. 600 gospodarstwach. Jak podał londyński AFP nasiona dostarczyła angielsko-holenderska firma nasienna Advanta. Podobne rośliny znalazły się na polach Francji, Niemiec i Szwecji.

W Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich 50 lat przetrwało 10% populacji rodzimych dzikich pszczół, oraz jedna trzecia pszczół hodowlanych. W Unii Europejskiej oszacowano, że praca pszczół jest warta kilka miliardów EURO. Czy jest to kompletny rachunek, na pewno nie, ponieważ wartość zapylania i utrzymania różnorodności biologicznej jest bezcenna. Czy jest na świecie firma ubezpieczeniowa, która potrafi oszacować straty?

Czy tak zwana “zielona” biotechnologia lub “agro-inżynieria” spowoduje najwiekszy kryzys w hodowli zwierząt i roślin w historii oraz wzrost cen za nieskażoną żywność? – zapytała grupa T+T Consultants i publicystów naukowych w 2006 roku. Aktualnie jesteśmy tego świadkami, co stawia Polskę przed nowymi wyzwaniami i jest dodatkowym argumentem dla produkcji żywności naturalnej.

c.d.n.

Opracował: Wacław Święcicki

wersja: [*.pdf] [*.doc]


Co nowego słychać o wpływie roślin genetycznie zmodyfikowanych (GMO) na środowisko i pszczoły? (3)

“Alarmujący spadek populacji pszczół w Stanach Zjednoczonych i Europie objawia światu potencjalną ekologiczną apokalipsę, która może ograniczyć zasoby żywności i wymieść ludzkość.” stwierdził w swoim artykule pt. “Wielka epidemia pszczela może uderzyć w rolnictwo” Ben B. Boothe – amerykański ekspert ds ekonomii i środowiska.

Czy istnieje bezpieczna odlegość od upraw GMO dla pszczół?
W Wielkiej Brytanii w miodzie pochodzącym z farmy Davida Rolfe w Newport-on-Tay oddalonej 2 mile od poletek doświadczalnych z rzepakiem transgenicznym RR wykryto materię GMO. Test kontrolny przeprowadzony przez niezależne niemieckie laboratorium GeneScan z Bremen potwierdził obecność genu odporności na pestycyd w materiale zebranym przez pszczoły. Fakt, że materiał GMO przewędrował tak dużą odleglóść “naraził na kpiny propozycje rządu Wielkiej Brytanii aby ustanowić 50-200 metrowe strefy buforowe dookoła upraw GMO aby chronić sąsiednich rolników”, co skwapliwie podano w gazecie The Sunday Times 15 września 2002 roku.

Czy odlegość 5 km dla rzepaku transgenicznego jest wystarczająca aby uniknąć krzyżowego zapylenia i zniszczenia różnorodności biologicznej pożytków pszczelich? Profesor Tim Lang z Thames Valley University uznał wcześniejsze zapewnienia przemysłu i rządu, że strefy buforowe zagwarantują bezpieczeństwo za nieaktualne. Istnieje duże niebezpieczeństwo, że cechy odporności , np. na antybiotyk zostaną przeniesione na zwierzeta i ludzi. www.ngin.org.uk

Kukurydza Bt, której powierzchnia osiągnęła w 2006 roku 35% upraw kukurydzy w USA, może powodować nieoczekiwane konsekwencje w skali ekosystemów, wskazują badania opublikowane 8 października 2007 roku przez Amerykańską Akademię Nauk. Badania przeprowadzone na 4 Uniwersytetach: Indiana, Loyola w Chicago, Notre Dame oraz Południowego Illinois wykazały, że kukurydza Bt może zniszczyć ekosystemy wodne. Spłukane do cieków i zbiorników wodnych części roślin (detrytus) i pyłki zawierajace toksyny Bt są niebezpieczne dla owadów bytujacych w zbiornikach wodnych, naprzykad chruścików oraz innych owadów, które stanowią pożywienie ryb i gadów bytujących nawet w dużej odlegości od upraw Bt. W badaniach laboratoryjnych na Uniwersytecie Indiana stwierdzono, że spożycie pyłku Bt przez chruściki ograniczyło ponad dwukrotnie ich wzrost oraz zwiększyło ich śmiertelność, po narażeniu ich na 2-3 razy większe stężenia pyłku niż stwierdzone w badanych miejscach. Jennifer Tank z Uniwersytety Notre Dame uważa, że , “zasięg negatywnego wpływu upraw kukurydzy Bt na ekosystemy wodne nie został poznany, choć prawdopodobnie zależy od wielu czynników, takich jak: stan środowiska, praktyki rolnicze, warunki pogodowe czy klimatyczne”. [na podstawie: US National Science Foundation Press Release 09 October 2007] Wnioski z tych badań uzupeniają wcześniejsze badania, które wskazywały, że toksyny Bt niszczą pożyteczne owady bytujące w glebie.

Dlaczego badania podjęto tak późno?
Przyznanie licencji w USA na uprawę kukurydzy Bt w 1996 roku wymagało przeprowadzenia badań testujacych jej wpyw na organizmy wodne w Amerykańskiej Agencji Środowiska, Do badań wykorzystano skorupiaki (Daphnia) używane do testów toksykologicznych, a nie owady bliżej spokrewnione ze zwalczanymi szkodnikami, co zauważył Todd V. Royer z Uniwersytetu Indiana. Naukowcy planowali ponownie zbadać wpyw kukurydzy Bt na środowisko przyrodnicze już w 1999 roku, kiedy zauważono niekorzystne oddziaływanie kukurydzy Bt na duże motyle (Monarch), chociaż wtedy rządowe służby rolnicze twierdziły, że nie ma istotnego zagrożenia dla motyli. Cytowane badania na chruścikach przeprowadzono w latach 2005-2006 na polach intensywnej uprawy kukurydzy Bt w Pólnocnej Indianie sfinansowane przez Narodową Fundację Nauki.
Publikacja “Toxins in transgenic crop products may affect water stream ecosystems” jest dostępna na stronie www.pnas.org/cgi/content/abstract/0707177104v1.

Batalie na najwyższym szczeblu
Minister rolnictwa Niemiec Horst Seehofer domagał się 26 listopada 2007 od Unii Europejskiej zawieszenia procedur dopuszczania nowych produktów i nasion do czasu oceny możliwosci wprowadzania GMO przez poszczególne państwa. Domagał się ponadto zaniechania upraw GMO do czasu zrewidowania obowiazujacych procedur ich dopuszczania, które ostro skrytykowało wiele krajów unijnych. W 2005 roku głośnym faktem politycznym było nie uznanie przez komitet ekspertów EFSA za istotne badań rządu Grecji, które wskazywały, że “w konsekwencji podawania pszczołom pyłku Bt spożywały one dużo mniej pokarmu od pozostałych.” Minister Seehofer uznał, że na procedury, które upoważniają Europejską Agencję Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) do oceny ryzyka generowanego przez genetycznie zmienione organizmy dla zdrowia człowieka, zwierząt i dla środowiska, ma wpyw przemysł biotechnologiczny.

Minister Seehofer zaproponował, aby decyzje w sprawie aprobat roślin GMO w UE podejmować wyłącznie na podstawie wyników badań naukowych i aby znieść zwyczaj głosowań politycznych nad tymi sprawami, w Radzie Ministrów i w Komisji Europejskiej, ponieważ podejmowanie decyzji w sprawach naukowych przez gremia polityczne jest zbyt ryzykowne. Zaproponował, aby do zadań gremiów politycznych należało tylko okreslanie zasad uprawy i etykietowania. (www.forbes.com/feeds/ap/2007/11/26/ap4372243.html)

Dyrektor Instytutu dla Odpowiedzialnej Technologii Jeffrey Smith napomniał 2 grudnia 2007 roku, rząd USA aby rozważył listę 65 czynników ryzyka żywności i produktów GMO dla zdrowia opracowaną w ciągu ostatnich 2 lat przez zespół ponad 30 naukowców z całego świata. Jeffrey Smith autor książki pt. “Nasiona podstępu” (ang. Seeds of Deception) w opracowaniu pt. “Genetyczna Ruletka: Udokumentowane ryzyka zdrowotne żywności genetycznie modyfikowanej” informuje, że “GMO stwarza ryzyko wystąpienia tysięcy reakcji toksycznych i alergicznych, chorób, bezpłodności, a nawet śmierci zwierząt”. Wiele zwierząt unikało spożycia pasz GMO, gdy miały inną paszę do wyboru. Jeffrey Smith stwierdzi, że “rządowe metody oceny bezpieczeństwa nie są zdolne do kompetentnej identyfikacji większości z wymienionych 65 czynników ryzyka.” Jego zdaniem dostarczył on wystarczające dowody uzasadniajace wycofanie ze spożycia całej światowej produkcji żywnosci i paszy GMO. (Na podstawie: Bangkok Post, 3 grudnia 2007)

Jak doniosła 6 grudnia 2007 Agencja prasowa Reuters, minister rolnictwa Francji formalnie zawiesił handel nasionami kukurydzy Bt MON 810 do czasu głosowania nad nowym aktem prawnym dotyczącym biotechnologii, które ma sie odbyć w lutym 2008 r. Paradoksalnie, tego samego dnia w Niemczech zniesionio okresowy zakazu sprzedaży kukurydzy MON810 do siewu po zobowiazaniu się firmy Monsanto do dodatkowego monitoringu swoich upraw transgenicznych w Niemczech,

19 grudnia 2007 Reuters podał, że Francja zatosuje tak zwaną klauzulę bezpieczeństwa przysługujacą państwom UE, polegajacą na wstrzymaniu implementacji prawa na podstawie przypuszczenia, że jego wprowadzenie może narazić lokalną populację na ryzyko, i przedłuży zakaz używania i sprzedaży roślin GMO, jeśli nowo powołany komitet ds GMO nie udowodni do 9 lutego 2008r., że są one bezpieczne dla środowiska i zdrowia, Przeciwnicy GMO we Francji są zdania, że nawet wprowadzenie szeregu zobowiazań dla rolników uprawiajacych rośliny GMO w nowym prawie, np. “że podejma oni odpowiednie kroki, aby uniknąć szerokiego rozprzestrzeniania się nasion GMO w środowisku” i “ubezpieczą swoje uprawy na wypadek konieczności kompensacji strat poniesionych przez innych farmerów”, nie daje gwarancji bezpieczeństwa a wręcz przeciwnie stworzy drogę do legalizacji rozszerzania upraw GMO we Francji.

wersja: [*.pdf] [*.doc]