Biopaliwowa pułapka

Jedną z lansowanych przez ostatnie lata alternatyw są biopaliwa czyli substancje paliwowe uzyskane z materii organicznej (biomasy). Najpowszechniej wykorzystywanymi do tego celu są rośliny takie jak kukurydza, rzepak, trzcina cukrowa, soja, czy palma olejowa. Najpopularniejszym biopaliwem jest etanol (czyli alkohol etylowy) uzyskiwany na drodze fermentacji i destylacji biomasy. Inne biopaliwa to bio-diesel i olej roślinny.

Boom na „zielone paliwa”, nie wynika jedynie z obawy o stabilność rynku energetycznego. Podsycany jest także ze względu na o wiele bardziej krótkowzroczne interesy. W USA zainteresowanie etanolem produkowanym z kukurydzy wynika z faktu, że Stany produkują więcej tej ostatniej niż potrzebują (produkcja roczna wynosi 300 mln ton, z czego eksportuje się 17%). W ciągu ostatnich dwóch dekad eksport kukurydzy nie wzrastał, dlatego producenci zaczęli poszukiwać nowych rynków zbytu. Barierą dla eksportu okazało się przejście na produkcję kukurydzy modyfikowanej genetycznie, której nie chcą kupować m.in. kraje UE.

W promocję biopaliw zainwestowały korporacje modyfikujące żywność takie jak Monsanto. W 2003 roku aż 45% produkowanej w Stanach kukurydzy było genetycznie modyfikowane. Jednak eksport drastycznie spadał. Zanotowano obniżenie importu kukurydzy do UE z poziomu 85% do 10%. Podobnie zachowały się kraje afrykańskie. Producenci kukurydzy GM zaczęli szukać nowych rynków zbytu, a rośliny genetycznie modyfikowane otrzymały nową etykietę „odnawialnych źródeł energii”.

Tak więc promocja biopaliw może stać się niszczącym, trującym podarunkiem dla polskiej wsi. Pod płaszczykiem promocji czystych, przyjaznych środowisku paliw, w rzeczywistości promuje się produkcję z użyciem dużej ilości chemii, jak również otwiera drzwi na możliwość zwiększania importu i produkcji genetycznie modyfikowanych nasion i roślin.

Dodatkowym efektem jest narażenie Polski na naciski amerykańskiego agrobiznesu popieranego przez rząd USA, który szuka miejsc zbytu dla kontrowersyjnych ziaren np. genetycznie modyfikowanego rzepaku czy kukurydzy. Tymczasem w ustawie o biopaliwach nie ma żadnego zapisu zabraniającego używania GMO do ich produkcji.

Używanie genetycznie modyfikowanych roślin i agrochemii do wytwarzania  biopaliw jest kolosalną sprzecznością. Zanieczyszczenie nasion tradycyjnych może nastąpić podczas transportu, przechowywania, w wyniku niezamierzonego lub zamierzonego zmieszania nasion genetycznie zmodyfikowanych z nasionami tradycyjnymi. PRODUKOWANIE BIODISLA I ETANOLU Z KUKURYDZY I INNYCH ROŚLIN JEST NIEBEZPIECZNE DLA ŚRODOWISKA I NIE WARTE WYSIŁKU. Poza wyżej wymienionymi zagrożeniami, należy zauważyć, że w procesie produkcji etanolu uzyskujemy niewiele więcej energii ponad to ile trzeba jej zainwestować. EROEI (Energy Returned on Energy Invested), wskaźnik opisujący opłacalność (energetyczną i finansową) pozyskiwania energii z danego źródła, dla biopaliw wynosi zwykle tylko 1,5:1. W skrócie znaczy to tyle: żeby uzyskać półtora litra etanolu, trzeba zainwestować równowartość energetyczną jednego litra tego paliwa. Dla porównania EROEI dla ropy to 20-5:1 (w zależności od pola naftowego). Wytwarzanie paliw płynnych z biomasy może być opłacalne finansowo jedynie dzięki wpompowywaniu publicznych pieniędzy z budżetu w prywatny sektor produkcji biopaliw. Ponadto produkcja biopaliw powoduje wzrost cen żywności oraz jest wodochłonna: wytworzenie 1 litra etanolu wymaga 1700 litrów wody (uprawa roślin, fermentacja i destylacja).

Tylko poprzez popieranie ekologicznej produkcji roślin energetycznych możemy pomóc rolnikom, środowisku i konsumentom.

Uprawy modyfikowanych genetycznie roślin są zagrożeniem nie tylko dla zdrowia społeczeństwa, bogatej bioróżnorodności polskiej wsi i lokalnej ekonomii, lecz są także środkiem zniewolenia niezależnych rolników przez wielkie bio-technologiczne korporacje, które tworząc nowe odmiany nasion i patentując je, dążą do maksymalizacji własnych zysków finansowych. Rolników mami się, że odniosą same korzyści z uprawy roślin GM, a nie mówi im się o zdecydowanych wadach tych upraw, które już doprowadziły do ruiny tysiące producentów żywności w USA, Kanadzie i innych krajach. Nie możemy pozwolić aby to samo stało się w Polsce.

Posiadając niezwykłe bogactwo naturalne i niezniszczone ziemie rolne Polska powinna skorzystać ze swej szansy produkując wyłącznie żywność wysokiej jakości. Należy też popierać aktywnie rozwój „zielonych” energii z wykorzystaniem słońca, wiatru, biomasy i ciepłych wód. W ten sposób zamiast powtarzać błędy innych krajów Polska może dać tak bardzo potrzebny przykład odpowiedzialnego zarządzania ziemią. Może być liderem w przyjaznej środowisku produkcji żywności i energii zmniejszając równocześnie bezrobocie poprzez utrzymanie wysokiego zatrudnienia na wsi.

W całej Unii Europejskiej rośnie liczba regionów i samorządów deklarujących się jako wolne od GMO (na dzisiaj ponad 170 dużych regionów jak nasze województwa i około 4500 mniejszych regionów). Celem jest wymuszenie  na rządach i Komisji Europejskiej zrewidowania swojej polityki, respektowanie woli społeczeństwa (około 80% mieszkańców UE nie chce GMO) i doprowadzenie do ponownego zakazu na GMO.

Sir Julian Rose, prezes ICPPC (*) ekolog, właściciel gospodarstwa ekologicznego Hardwick Estate, wieloletni członek Zarządu stowarzyszenia ‚Soil’, współzałożyciel Stowarzyszenia Konsumentów i Producentów Niepasteryzowanego Mleka, ekspert Brytyjskiej Agencji Rozwoju Wsi; z jego rad korzysta książę Karol i brytyjski rząd

(*) ICPPC – International Coalition to Protect the Polish Countryside – Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, 34-146 Stryszów 156, woj. Małopolskie,    tel./fax +48 33 8797114 biuro@icppc.pl,    www.icppc.pl  www.gmo.icppc.pl
ICPPC to wiodący głos w dziele podnoszenia powszechnej świadomości na temat wagi i znaczenia jakie mają małe gospodarstwa rodzinne w tworzeniu przyjaznych dla środowiska, długoterminowych rozwiązań, pozwalających uniknąć niszczących skutków obecnej Wspólnej Polityki Rolnej. ICPPC sprzeciwia się również praktykom przemysłowego rolnictwa stosowanym przez ponadnarodowe korporacje nasienne i chemiczne oraz międzynarodowej działalności Światowej Organizacji Handlu. Nasza „Karta 21 – Manifest dla polskiej wsi XXI wieku’ cieszy się poparciem 470 polskich i międzynarodowych organizacji reprezentujących ponad 30 milionów osób. Od lipca 2004 ICPPC prowadzi kampanię ‘Polska wolna od GMO’.