Uprawy GMO – mity i fakty

GMO – czyli sprzedaż kłamstw Wprowadzeniu na rynek genetycznie zmodyfikowanych upraw towarzyszą agresywne kampanie reklamowe opłacane przez globalne korporacje promujące GMO jako panaceum na wszystkie problemy. Korporacje sprzedają kłamstwa obiecując rolnikom, że będą mieli większe plony, że spadnie zużycie środków chemicznych, że rośliny GM nie będą zanieczyszczać upraw tradycyjnych, że rozwiąże się problem głodu w krajach trzeciego świata. Po 10 latach komercyjnych upraw i niezależnych doświadczeń prawda okazuje się być inna! • Wprowadzenie odmian GMO odpornych na herbicyd Roundup to zachęcanie do korzystania z większej ilości środków chemicznych. Uprawy GMO znacząco przyczyniły się do zwiększonego globalnego zużycia środków chemicznych! • Rośliny GM nie dają ani lepszych, ani większych plonów, często są mniej odporne na lokalne warunki klimatyczne. Zmusza to rolników do stosowania większej ilości środków chemicznych. • Tradycyjnie uprawiane rośliny przez tysiące lat przystosowały się do lokalnego klimatu. Odmiany roślin GM są na całym świecie takie same – rośliny te często nie są odporne na lokalne warunki klimatyczne i lokalne szkodniki. • Genetyczne modyfikacje nie chronią całkowicie przed szkodnikami i chwastami, gdyż te z czasem wytwarzają w sobie odporność na toksyczne białka zawarte w roślinach GMO. • Wprowadzenie do naturalnego środowiska odmian GMO odpornych na chemiczne pestycydy spowodowało epidemię „superchwastów” odpornych na opryski. Niektóre superchwasty osiągają ponad 3 metry wysokości, rosną szybko, a jedna roślina wytwarza ponad 200 tysięcy wiatrosiewnych nasion. Nawet dwukrotnie większa dawka środków chemicznych w trzykrotnie większym stężeniu nie jest w stanie ich zabić. • Zwierzęta często nie chcą jeść genetycznie zmodyfikowanych roślin. Kiedy mają do wyboru odmianę GMO i niemodyfikowaną – wybierają tę naturalną. • Notowano przypadki, gdy maciory karmione paszą GMO miały problemy z płodnością. • Rzeczywistymi beneficjentami z wprowadzania GMO są ponadnarodowe korporacje! Czerpią one zyski z patentów, ze sprzedaży nasion GMO i sprzedaży środków chemicznych, które muszą być stosowane razem z tymi nasionami. • Z tych powodów GMO nie tylko nie rozwiązuje problemu głodu na świecie ale nawet przyczynia się do jego pogłębiania! WARTO WIEDZIEĆ! GMO – Zagrożenie dla ekonomii –– Ludzie na całym świecie nie chcą jeść genetycznie modyfikowanej żywności. Z tego powodu amerykańscy rolnicy stracili miliardy dolarów z eksportu. W Unii Europejskiej 70-80% konsumentów jest przeciwnikami GMO. –– Jeśli dopuścimy do skażenia naszych pól przez uprawy GM to nasz kraj straci potężne rynki zbytu dla swej żywności, a my sami będziemy zmuszeni do spożywania tej żywności. –– Mimo wielkiej propagandy genetycznie modyfikowane rośliny zajmują tylko 2,4 % upraw na całym świecie. Nawet kraje w których brakuje żywności nie chcą GMO. Blisko 80% z całkowitej powierzchni upraw GM znajduje się w USA, Kanadzie, Argentynie i Brazylii. Korporacje odniosły tam sukces, ponieważ nie poinformowano rolników i konsumentów o zagrożeniach GMO. –– W 27 krajach Unii Europejskiej, genetycznie modyfikowane uprawy reprezentują zaledwie 0,21% powierzchni gruntów rolnych GMO – Niebezpieczne patenty – Rolnicy uprawiający genetycznie modyfikowane rośliny nie są właścicielami tego co wyrośnie na ich polach. Nie mają prawa wysiewać nasion, które zebrali z własnego pola. Muszą je co roku kupować i co roku płacić opłaty licencyjne i technologiczne. W przeciwnym razie grożą im procesy sądowe i wielkie kary finansowe za tzw. „własność intelektualną”, której właścicielami są korporacje. Miliony rolników w Indiach nabrało się na obietnice przedstawicieli korporacji i tysiące z nich odbiera sobie życie, ponieważ ich plony znacznie się zmniejszyły wbrew obietnicom korporacyjnych przedstawicieli, a teraz ich nie stać na zakup tradycyjnych nasion. To ogromna tragedia! GMO – Czyli jak politycy sprzedają kłamstwa Wbrew oficjalnej propagandzie, NIE MA ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI WSPÓŁISTNIENIA UPRAW GMO Z UPRAWAMI tradycyjnymi. Prędzej czy później nastąpi nieodwracalne skażenie upraw naturalnych przez GMO. Tymczasem atutem polskiego rolnictwa i gwarancją przetrwania setek małych, rodzinnych gospodarstw jest produkcja żywności wysokiej jakości, jej szeroka promocja, utrzymanie tradycji polskiej wsi, zachowanie bogactwa bioróżnorodności naturalnej i kulturowej. W ten sposób polska wieś będzie WIELKĄ ATRAKCJĄ zarówno z punktu widzenia turystów jak i lokalnych konsumentów. Jest to również jedyny dobry i skuteczny sposób na zmniejszenie bezrobocia i rozwój lokalnej ekonomii. Rośliny GMO to żywe organizmy, których naturalną cechą jest rozmnażanie się i krzyżowanie z innymi roślinami – tego samego, lub pokrewnego gatunku. Dlatego skażenie biologiczne zasiewami GM przyniesie w niedalekiej przyszłości kres produkcji żywności wolnej od GMO i tradycyjnych gatunków, uprawianych od wielu pokoleń, przystosowanych do lokalnych warunków glebowych i klimatycznych. Konsument będzie miał zatem „wolny wybór”, przebierając do woli w różnych gatunkach genetycznie zmodyfikowanej żywności. Współistnienie upraw GM w środowisku upraw konwencjonalnych/tradycyjnych jest ideą absurdalną i niewykonalną! „Nie dla GMO” – Czyli jak sobie radzą inni Polski Rząd nie może już dłużej wmawiać społeczeństwu, że będziemy płacić wysokie kary jeśli zabronimy upraw GMO. Przykłady zakazów wprowadzonych przez Austrię, Węgry, Francję, Grecję, Włochy, Luksemburg i Niemcy świadczą, że do skutecznego zakazu tych upraw trzeba przede wszystkim mieć wolę. Tymczasem polscy ministrowie z jednej strony mówią, że chcą Polski wolnej od GMO (ale TYLKO mówią) a z drugiej strony WPROWADZAJĄ przepisy, które OTWIERAJĄ Polskę na KOMERCYJNE uprawy GMO. To ignorowanie Polaków, którzy podobnie jak większość mieszkańców UE, są przeciwko żywności i uprawom GMO. Inne kraje walczą z Komisją Europejską o swoje prawo do ochrony zdrowia społeczeństw i środowiska naturalnego i nie płacą żadnych kar. Tymczasem projekt polskiej ustawy o GMO wprowadza w błąd Polaków sugerując, że jest możliwe sąsiadowanie upraw GM z uprawami tradycyjnymi. Lina ratunkowa – nasza przyszłość w naszych rękach Żyjemy w chwili, gdy przyszłość polskiej wsi stoi pod wielkim znakiem zapytania. Żaden rząd ani też partia polityczna nie proponują jasnych i twórczych rozwiązań dotyczących ochrony oraz promocji tego wielkiego międzynarodowego skarbu jakim jest polska wieś i tradycyjne rodzinne rolnictwo. Obecny stan naszego rolnictwa nie daje żadnych podstaw do naśladowania wielkoobszarowego rolnictwa rozpowszechnionego w innych krajach UE i USA. Przeciwnie, to dzięki tradycyjnym metodom wytwarzania żywności polska wieś jest wyjątkowa – bogata w kulturową i przyrodniczą różnorodność; bogata w tradycyjne wspólnoty wiejskie. To dzięki tradycyjnym i ekologicznym rolnikom, którzy z wielkim sercem pielęgnują swoją ziemię, możemy jeszcze posmakować prawdziwego chleba, mleka czy miodu… To dzięki nim polska produkcja rolnicza jest konkurencyjna na rynkach światowych! Materiały pochodzą z broszury „Lina ratunkowa” wydanej przez Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi, 34-146 Stryszów 156, biuro@icppc.pl, tel./fax: 0338797114, www.icppc.pl, www.gmo.icppc.pl Zmiany redakcyjne: dr hab. Katarzyna Lisowska Chcesz dowiedzieć się więcej o GMO? Chcesz zorganizować spotkanie informacyjne i projekcję filmu „Nasiona prawdy”? Zadzwoń 607 295 055 (Anna Szmelcer, Gliwice) lub skontaktuj się z biurem w Stryszowie