Film „The World According to Monsanto”

Film w wersji anglojęzycznej można zobaczyć na: http://wideeyecinema.com/?p=105

Stefan Rieger w tekście z 14 marca 2008 opublikowanym na http://www.rfi.fr/actupl/articles/099/article_4027.asp pisze:

„Żywność, zdrowie, nadzieja” – z tym to tryptykiem na sztandarze firma Monsanto ruszyła by „zbawić świat”, ni mniej ni więcej. Orwellowskie Ministerstwo Miłości. Prawdziwe hasło w „Świecie według Monsanto” – jak zatytułowany jest nadany 12 marca przez ARTE przerażający dokument o praktykach światowego lidera w produkcji herbicydów i quasi-monopolisty w dziedzinie zmodyfikowanych genetycznie roślin – powinno raczej brzmieć: „Trucizna, rak, samobójstwa”. Można je też dziś wyrazić trzema literami: GMO, które jednym się kojarzą z nadzieją, drugim z interesem, trzecim z apokalipsą.

Marie-Monique Robin, laureatka prestiżowej nagrody dziennikarskiej Prix Albert Londres, zbierała materiały przez trzy lata. Zaczęła od paromiesięcznego szperania po milionach stron internetowych. Znaleźć tam można wszystko: odtajnione archiwa, protokoły rozpraw sądowych, naukowe ekspertyzy. Adwokat doradził jej trzymanie się upublicznionych dokumentów. Potem jeździła po czterech kontynentach, przepytując świadków i protagonistów.

(…)

Film otwiera scena na wielkim polowym cmentarzu w Anniston, w stanie Alabama, najbardziej zatrutym mieście USA. Przez lata produkowano tam toksyczny olej PCB, znany też jako Pyralen i wyrzucano byle gdzie tysiące ton odpadów. Zatrutych zostało 18 tysięcy osób, wyłącznie Murzynów, z których dziesiątki zmarły.

(…)

Lecz nade wszystko chlubą Monsanto jest najsłynniejszy z herbicydów, Roundup, przynoszący firmie krociowe zyski, przy tym najzupełniej „nieszkodliwy i biodegradowalny”, jak głosiła reklama. Kłamała jak z nut, za co Monsanto skazano przed sądami w Nowym Jorku i we Francji. Oczywiście ani trochę się nie przejął, gdyż nawet 700 mln grzywny to pestka przy dochodach rocznych rzędu 7,5 miliardów.

(…) Genetycznie zmodyfikowana władza

Bo też gwóźdź programu to rzecz jasna GMO i w tej materii dokument wnosi najwięcej. Monsanto, który przejął pół setki firm nasienniczych, dyktuje dziś swe prawo w 46 krajach świata, kontrolując 90% rynku genetycznie zmodyfikowanych ziaren. Źródeł tej hegemonii szukać należy w zdumiewającej synergii między interesami firmy a polityką administracji USA.

(…)

Warto choćby posłuchać Jamesa Maryanskiego, kierującego do 2006 roku departamentem biotechnologii w rządowej agencji kontroli FDA, Food and Drugs Administration, który przyciśnięty pytaniami przyznaje, że decyzja o zalegalizowaniu GMO była czysto „polityczna”, a nie naukowa. Równie budujące są zwierzenia Dana Glicksmana, ministra rolnictwa Clintona, który wcale nie ukrywa, iż był pod nieustanną presją z góry, aby „nie formułować przesadnych wymagań” odnośnie testów i ekspertyz, jakim winno się poddać transgeniczne wynalazki.

(…)

Były minister pracy Clintona, Robert Reich pisze w ostatniej książce, iż pieniądz – czyli wszechpotężny lobbying ze strony wielkich korporacji – niszczy resztki demokracji. Jest poniżej prawdy, gdyż jest to więcej niż lobbying: to obustronny klincz, co film i książka „Świat według Monsanto” ukazują w zatrważającym świetle.

(..)

I radzę też posłuchać tych ekspertów i cenionych naukowców, jak choćby ekonomista Jeremy Rifkin, którzy mówią, że nigdy dotąd nie widzieli tak bezwstydnego lobbyingu i takiej dezinformacji. W filmie i książce „Świat według Monsanto” raz po raz pada z różnych ust podobne oskarżenie: celem Monsanto jest przejęcie kontroli nad żywnością na całym świecie. A kto ma żywność, ma władzę.

Cały artykuł: http://www.rfi.fr/actupl/articles/099/article_4027.asp

Fragment filmu można obejrzeć na http://www.combat-monsanto.org/spip.php?page=video2